poniedziałek, 22 stycznia 2018

Poznać kolejne góry- 2003 rok

        Nasze, polskie tak z grubsza poznałam. Mam ogólny pogląd . Tatry stawiam oczywiście na pierwszym miejscu, ale chciałabym zobaczyć coś nowego. Może wyższe. Odpowiednie byłyby Alpy. Zapada decyzja, że tam właśnie jedziemy . Wycieczka była do Szwajcarii, ale mieszkaliśmy we Francji w Albertville. Już z okna  hotelu widok oczywiście na góry.


            Podczas przejazdów autokarem widoki były przepiękne. Wysokie góry, wielkie doliny i malownicze jeziora.


     
           Pierwsze bliższe spotkanie było z Alpami Berneńskimi. Pojechaliśmy do Interlaken.


           Niewielkie miasteczko, zwane „lodowcową wioską”, u stóp Jungfrau /4.158m n.p.m/. Woda w rzece Aare była szmaragdowa. Z wielkiej łąki w środku miasta rozlegał się widok na góry otulone śniegiem i skute lodem.


            Tam mieliśmy pojechać.


           Podczas przejazdów oczy skierowane były wyłącznie w okna autokaru.




        Do wjazdu na górę trzeba się było przygotować. Na dole temperatura ponad 30°C, a na górze lodowce. Na przełęcz Jungfraujoch / 3.454m n.p.m./ wjechaliśmy kolejką szynowo – zębatą. W czasie podróży, trasą o długości 10 km, wykutą w skale, dostarczono nam niezwykłych wrażeń.



           Na Przełęczy platforma widokowa, Pałac Lodowy z wykutymi w lodowcu rzeźbami. Już z okna kolejki widoczne jęzory lodowca. Im wyżej to ciekawiej. 


  
            Podziwiamy widoki. Wychodzimy na śnieg w środku lipca.


         To Eiger /3.970m n.p.m./ widziany z Jungfraujoch i jęzor lodowca.



Zjeżdżamy w dół. Kolory gór zmieniają barwę.


             Następnego dnia jesteśmy w Alpach Sabaudzkich. Będziemy pod samym szczytem Mont Blank. Najwyższy szczyt w górach Europy. Podziwiać go mamy z Aguille de Midi / 3.842m n.p.m./ Wjeżdżamy na niego najdłuższą kolejką linową.


               Na szczycie, najwyższym w moim życiu / wyżej pewno nie będę/ mieszają się śniegi, chmury i mgły. Mont Blank zasłonięty mgłą. Jesteśmy wyżej od chmur. Już wiem dlaczego ludzie chodzą w góry, nawet z narażeniem życia. Już rozumiem to uczucie.










        
 Te wagoniki jechały do Włoch /na stronę Alp włoskich/.


            Alpy, alpejskie miasteczka, urocze jeziora wśród gór są piękne. Ale my mamy swoje „Alpy” tylko mniejsze. Tatry bardzo je przypominają. Są jednak znacznie bliżej. Musimy je odwiedzić.

Brak komentarzy:

"Pięć Stawów. Dom bez adresu." - Beata Sabała _ Zielińska

             Książkę dostałam w imieninowym prezencie. Do życzeń Asia dodała " nie może Mahomet do góry, to góra przyszła do niego, cho...